Nieznany mężczyzna na równe nogi postawił służby ratunkowe informacją, że w mieszkaniu na Tatarach jest bomba. Alarm okazał się fałszywy, a .policja już wie kim jet "dowcipniś". To 40-letni Marcin R., który odpowiada już za podobne przestępstwo.

 

Do zdarzenia doszło w miniony poniedziałek. Na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna. Z informacji, którą przekazał wynikało, że w jednym z mieszkań na lubelskich Tatarach podłożył ładunek wybuchowy. Informacja ta natychmiast przekazano dyżurnemu policji. Sprawdzono wskazane mieszkanie i okolicę. Policjanci żadnej bomby nie znaleźli.

Sprawą zatrzymania sprawcy fałszywego alarmu zajęli się funkcjonariusze z VI komisariatu. Policjanci Bardzo szybko powiązali to zgłoszenie z podobnym sygnałem dotyczącym podłożenia ładunku. Do zdarzenia doszło niespełna miesiąc temu. Jego sprawcą był 40-letni Marcin R. Wczoraj ponownie trafił do VI komisariatu.

Policja ostrzega!. Amatorzy fałszywych alarmów nie mogą czuć się bezkarnie. Ich ustalenie to kwestia czasu. Oprócz odpowiedzialności karnej sprawca fałszywego alarmu może zostać pociągnięty do zwrotu kosztów akcji wszystkich służb ratunkowych.