Mieszkańcy os. Kruczkowskiego od dawna walczą o przeniesienie w inne miejsce sortowni odpadów prowadzonej przez MPO SITA przy ul. Ciepłowniczej. Twierdzą, że w okolicy pojawiły się szczury, a śmieci śmierdzą.

 

– Najgorzej jak od strony sortowni zawieje wiatr. Wtedy nie da się wytrzymać na osiedlu – mówi Tadeusz Pomorski z osiedla Kruczkowskiego. – To sąsiedztwo bardzo nam doskwiera. Mieszkańcy chcieliby, żeby sortownię przenieść dalej od bloków. – Ale sanepid i inspekcja ochrony środowiska nie mają zastrzeżeń do działalności zakładu. Po protestach kazali jedynie naprawić płot, by śmiecie nie wypadały na zewnątrz – podkreśla Pomorski.

W sprawie likwidacji sortowni odpadów interpelację złożyła również radna miejska Elżbieta Dados. – Kiedy w 2004 roku powstała sortownia, protestowałam razem z mieszkańcami osiedla, by przenieść ją poza miasto. Od blisko 10 lat znosimy jej sąsiedztwo – tłumaczy Elżbieta Dados.

MPO SITA lekceważy protesty mieszkańców i przywozi coraz więcej śmieci, których smród czuć na osiedlu. Wykonanie kurtyny antyodorowej nie rozwiąże problemu. Kontrole urzędników, sanepidu i inspekcji ochrony środowiska nie potwierdziły jak dotąd zarzutów mieszkańców. Ratusz nakazał jedynie naprawę ogrodzenia i firmie bezwzględnie przestrzegać przepisy.

– Ale czy wierzyć kilkuosobowym komisjom, czy kilku tysiącom mieszkańców, którzy żyją w sąsiedztwie sortowni? – pyta radna Dados. – Solidaryzuję się z mieszkańcami i będziemy walczyć o przeniesienie sortowni. Poprosiłam również Urząd Miasta o ponowną kontrolę zakładu oraz sprawdzenie, jaki rodzaj odpadów jest tak składowany.