Dałbym spokój, ale sprawa dotyczy obrony jednego z najlepszych ludzi jakich znam, człowieka mądrego i szlachetnego. Mariusza Banacha. I nie będę milczał, kiedy niszczy się ludzi jego pokroju. 

Na ostatniej sesji rady miasta mieliśmy głosować stanowisko w sprawie gender autorstwa klubu PiS. Chociaż uważaliśmy jako Wspólny Lublin, że forum naszej rady nie jest miejscem najbardziej szczęśliwym do tego typu stanowisk, postanowiliśmy poprzeć ten projekt. Mieliśmy wątpliwości, gdyż w naszym mieście nie ma zdarzeń, które musiałyby powodować taką reakcję władz. Może się więc nasuwać myśl, że autorom chodziło tylko o medialne zaistnienie, bo bez takich akcji jakoś trudno im przykuć uwagę społeczną. Mimo tych wątpliwości postanowiliśmy projekt poprzeć, bo działanie odwrotne dałoby asumpt do oświadczeń w stylu „układ lubelski popiera gender”, „Lublin stolicą polskiego genderyzmu” itp., itd. Raz, że byłaby to nieprawda, dwa, że Lublin takiej „promocji” nie potrzebuje.

Podczas debaty w radzie miasta, radni PiS podczas krytyki ideologii gender powoływali się na broszurę „Standardy edukacji seksualnej w Europie”, której treści mogły być odebrane jako mocno kontrowersyjne. Sęk w tym, że broszura ta została opublikowana przez Wydawnictwo Czelej, należące do senatora Grzegorza Czeleja - szefa PiS w Lublinie. Widzieliśmy tu hipokryzję PiSu, bo jak z jednej strony można potępiać ideologię, a z drugiej strony brać udział w jej promowaniu.

Postanowiliśmy jako Wspólny Lublin dokonać poprawki w stanowisku dodając następujące zdanie „Zagrożenie takie (gender) jest realne, gdyż niedawno w Wydawnictwie Czelej, którego właścicielem i założycielem jest jeden z prominentnych polityków Prawa i Sprawiedliwości, w naszym mieście opublikowano broszurę zatytułowaną „Standardy edukacji seksualnej w Europie”, która zawiera materiały promujące rewolucję seksualną”. Poprawka taka, w naszym przekonaniu, wskazywała na konkretne zaistnienie zjawiska genderyzmu w Lublinie i w związku z tym powinna się znaleźć w treści stanowiska. Przedmiotową poprawkę zgłosił radny Mariusz Banach. Po jego wystąpieniu, radni z PiS byli wyraźnie skonsternowani. Nie spodziewali się, lub też nie zdawali sobie sprawy z tego, że wspomniana kontrowersyjna broszura będzie użyta przeciw ich argumentom, gdyż jest związana bezpośrednio z ich partyjnym przełożonym. Ostatecznie wycofali więc cały projekt.

Lektura prasy piątkowej i reakcja mediów, które obserwowały całe zajście nie pozostawiały złudzeń co do oceny skali porażki PiS. Nie było to naszym celem. Chcieliśmy jedynie, aby treść stanowiska odpowiadała prawdzie i nie była poddawana manipulacjom. Nie walczymy z żadną partią, a już na pewno nie z PiSem, z którego się wszyscy wywodzimy. Nie zgadzamy się jednakże na wybiórcze traktowanie problemu, nie ma tak, że „Ci są dobrzy bo są od nas, tamci to szuje, bo nie są z nami”.

Myślałem, że sprawa jest zamknięta, bo też taka powinna być. Myliłem się niestety, a to za sprawą listu jaki radny Sylwester Tułajew rozesłał do lubelskich proboszczów. Zacytuję:

            „...Ku naszemu zdziwieniu, dziś podczas sesji Rady Miasta Lublin radny Mariusz Banach (katecheta '!', dr teologii '!', członek Solidarnej Polski) ostro zaatakował ten projekt. Zgłosił poprawki wprowadzające zapisy, iż rzekomo prawdziwym zagrożeniem jest PiS. Poprawki atakowały PiS i osobiście senatora PiS Grzegorza Czeleja...Było dla nas jasne, że w przypadku przystąpienia do głosowania poprawki (...) zostałaby przyjęte, co praktycznie wywróciłoby do góry nogami przedłożone stanowisko. Musiałem więc przed głosowaniem wycofać z obrad zgłoszony przez nas projekt stanowiska wobec destrukcyjnego wpływu ideologii gender...”.

Mariusz Banach mówił prawdę o jedynej namacalnej obecności gender w Lublinie. O broszurze, opatrzonej nazwą Wydawnictwo Czelej. To jest według radnego Tułajewa ostry atak na PiS i osobiście na senatora. Przepraszam, a o co chodzi w sformułowaniu, iż „przyjęcie przedmiotowej poprawki spowoduje wywrócenie stanowiska do góry nogami”. Czy chodzi tu o to, że w treści stanowiska znajdą się prawdziwe, aczkolwiek niewygodne dla PiS sformułowania?

Sylwester Tułajew atakuje Mariusza Banacha – człowieka prawego, głęboko wierzącego katolika, katechetę, bardzo dobrego samorządowca. Robi to w liście do proboszczów, co dodatkowo wzmacnia cynizm jego zachowania. Ciekawe dlaczego to zrobił? Przypuszczam, że sądził, że proboszczowie nie przeczytają prasy piątkowej i będzie mógł w ten sposób narzucić własną wersję zdarzenia, a przy okazji zdeprecjonować Mariusza w jego własnym środowisku. Jeżeli dodamy, że Mariusz Banach jest bezpośrednim konkurentem radnego Tułajewa (startują w tym samym okręgu wyborczym), to mamy pełny obraz motywu jakim kierował się radny Tułajew pisząc swój list. Piątek musiał być dla niego szczególnie bolesny. Oceny komentatorów życia publicznego (dziennikarze, felietoniści) niespecjalnie pokrywają się z wizją jaką w swoim liście do proboszczów przedstawił radny Sylwester Tułajew. Wiem, że za chwilę usłyszę, że to dziennikarze nieprzychylni PiSowi. odsyłam Pana Tułajewa zatem do lektury piątkowego Naszego Dziennika i artykułu „Genderowy problem senatora PiS”. Chyba, że z tą gazetą radny Tułajew również zamierza polemizować...  

Najbardziej w tej sytuacji poraża cynizm i hipokryzja człowieka, który jest lektorem w jednym z lubelskich kościołów. Atakuje i pomawia człowieka doświadczonego i szanowanego, podczas gdy osobiście nie dysponuje żadnym zawodowym życiorysem. Na to zgody nie ma. Koniec komentarza.

 

Piotr Kowalczyk

przewodniczący Rady Miasta Lublin

klub Wspólny Lublin