Krzysztofa Siczka, dyrektora w Porcie Lotniczym Lublin

• Lotnisko działa niewiele ponad rok. Jak Pan ocenia ten okres?

– Lotnisko odniosło wielki sukces, cały czas się rozwija. Skorzystało już z niego blisko 200 tysięcy pasażerów. Są to głównie mieszkańcy naszego miasta i regionu, którzy cieszą się z tej inwestycji. Lotnisko dało też pracę ok. 170 osobom, przychody mają też firmy pracujące na rzecz lotniska. A co najważniejsze, obudziliśmy entuzjazm społeczny. Przekonaliśmy mieszkańców, że w tym mieście można tworzyć wielkie rzeczy i czuć się dobrze. Pokazaliśmy, że w Lublinie też może coś się udać.

 • Będą nowe połączenia?

– Cały czas pracujemy nad mapą połączeń. pod koniec lutego mieszkańcy będą mogli polecieć do Mediolanu. Utrzymaliśmy stałe połączenie do Gdańska. Zainteresowanie w lecie lotami do Gdańska pokazało, że nasz region ma potencjał. Linie lotnicze na razie wciąż badają nasze możliwości, a do tego potrzeba czasu.

• A co powiedzieć tym, którzy narzekają, że dopłacamy do lotniska?

– Mieliśmy świadomość, że trzeba będzie dopłacać do lotniska. I nie jest to zaskoczenie. Tak się dzieje w Polsce, ale też za granicą, gdy powstaje nowy port. Ale potrzeba wybudowania lotniska wynikała też z innych pobudek niż ekonomiczne. Otworzyliśmy miasto i region na świat. Mówimy inwestorom, że można tu przylecieć. Zachęcamy przedsiębiorców, by tworzyli produkty, które przyciągną do nas obcokrajowców. Być może będziemy dopłacać do lotniska jeszcze kilka lat, ale to jest nasz potencjał na przyszłość.